wtorek, 14 lutego 2012

Luty- Walentynkowe Druty.

Teraz jestem już na bieżąco ze stanem moich włosów.  Pokażę Wam zdjęcia z dzisiejszego dnia.
Miały gorszy czas i nie uległy moim usilnym staraniom, żeby się zakręcić dlatego nazwałam je --> drutami, a z tego powodu, że dziś Dzień Walentego --> Walentynkowymi Drutami.



 Na zdjęciach widać, że urosły.  Sięgają tymi swoimi suchymi końcówkami dalej niż w tamtym miesiącu, ale już niedługo ukrócimy im łapki. Zastanawiam się poważnie nad podcięciem ok. 5 cm najbardziej zniszczonej części, żeby je trochę zgęścić i poprawić wygląd.


  Zapraszam na zdjęcia (pierwsze z 14.01.12, a drugie z 14.02.12)
























 Tutaj jeszcze parę zdjęć do porównania z lampą błyskową i bez, żebyście lepiej mogły ocenić ich stan.
















Zapraszam na zdjęcia z następnego okresu zmian:  luty/marzec
Zobacz historię pielęgnacji od początku klikając -> tu!






Co myślicie o tym, żeby je podciąć radykalnie o ok. 5 cm?










Pozdrawiam,
Cari


Ps. Zdjęcia pochodzą z prywatnego aparatu. Zostały zrobione przez bliskie mi osoby.


poniedziałek, 13 lutego 2012

Włosy w góre! Jak uzyskać objecość.

Dzisiejszy post ze specjalną dedykacją dla MintElegance , która prosiła mnie o podanie nazwy kosmetyku, którego używam do unoszenia włosów u nasady.


Osobiście bardzo lubię puszyste włoski, bo włosy gdy są podniesione u nasady robią wrażenie zdecydowanie gęstszych i zdrowych. 






Co można robić, żeby podnieść włosy:


-Jeśli suszymy włosy to najlepiej robić to z głową w dół (najpierw ciepłym, a na koniec zimnym nawiewem) wtedy włosy podniosą się u nasady. Można również używać do tego dyfuzora (specjalnej końcówki do suszarki w kształcie platformy z kocami) przykładając ją do skóry głowy lub w czasie suszenia stosować okrągła szczotkę do modelowania włosów.




Problem pojawia się gdy przestajemy suszyć włosy:
 A oto Mój Mechaniczny Podnosiciel:
(zapewne nie odkryłam tego pierwsza i nie jest to nic szczególnego)
  • Na początku bawiłam się w taki sposób, że pozwalałam wyschnąć włosom na całej długości samodzielnie. Gdy końcówki były suche i zostawały mi tylko wilgotne włosy zaraz przy głowie -> pochylałam ją w dół i szeroko rozłożonymi palcami "roztrzepywałam" delikatnie włosy, tak jakbym robiła masaż skalpu (to inaczej skóra głowy- długo mi zeszło zanim doszłam do tego wniosku), aż włosy całkiem wyschły. 
Taki zabieg zajmuje mało czasu, bo włosy pod wpływem ruchu powietrza szybko wysychają. Przynosi to bardzo dobre efekty (na moich włosach) ponieważ unoszą się i nie są przyklapnięte.






Po jakimś czasie trafiłam przez przypadek na Mgiełkę podnoszącą włosy:


 Intensis Prosalon 200g Chantal










Jest to produkt do stylizacji używany w salonach fryzjerskich. Trafiłam na niego w sklepie z profesjonalnymi artykułami do włosów.
Możemy ją dostać w przedziale cenowym od 12 do 20zł. 
Ma bardzo ładny zapach.


Tak o "psikadle" pisze producent:
Cechy:
  • Przeznaczona do włosów cienkich i delikatnych
  • Dzięki zastosowaniu innowacyjnych składników aktywnych zapewnia uzyskanie efektu zwiększonej objętości włosów
  • Wzmacnia i unosi włosy u nasady, dzięki czemu fryzura zyskuje lekkość i puszystość
  • Obecne w preparacie proteiny pszenicy pomagają utrzymać prawidłowy poziom nawilżenia, przez co włosy stają się gładkie i błyszczące
  • Filtr UV chroni włosy przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych

Sposób użycia:
  • Używać na wilgotne, uprzednio umyte włosy. Spryskać włosy blisko skóry głowy, dokładnie rozczesać. Pozostawić na włosach bez spłukiwania. Ułożyc fryzurę za pomocą szczotki i suszarki.
 


W sposobie użycia pisali o suszarce, czego wystrzegam się jak diabeł wody święconej. Dlatego używam tej mgiełki w połączeniu z Mechanicznym Podnosicielem.
Psikam ok 3-4 razy na rękę i wcieram w nasadę włosów, susząc mechanicznie głową w dół. Dzięki tej psikance efekt uniesienia utrzymuje się dłużej i jest bardziej wyraźny.
Ze względu na to, że mgiełka ładnie pachnie i ma filtr UV rozpylam też małą ilość na całą długość włosów.
Oczywiście próbowałam jej używać tak jak zaleca producent i wtedy jest jeszcze lepiej. Włosy są naprawdę fajne podniesione. Kosmetyk bardzo mało się zużywa.










Moją uwagę ok. 2 miesięcy temu zwrócił Puder stylizujący dodający włosom objętości


got2b POWDER'ful  
volumizing styling powder






O tym produkcie słyszałam od znajomej fryzjerki. Bardzo chciałabym go używać dlatego, że nie wymaga suszenia włosów i podobno daje super efekty. Ciekawe połączenie mogło by wyjść, gdybym zastosowała go po Mechanicznym Podnosicielu razem z mgiełką Prosalon.


Nie kupiłam go jeszcze i nie stosowałam dlatego dosyłam na blog Monicc, tam możecie przeczytać więcej.


Mała ciekawostka got2b kosztuje około 18 zł za 10 g, a inny puder unoszący włosy o bardzo podobnym składzie Osis Dust it około 60 zł za 15 g. Oba preparaty to produkty firmy: Schwarzkopf









Pozdrawiam,
Cari

piątek, 10 lutego 2012

Czy na studiach jest tak źle? Wcale nie! cd.

Nareszcie wracam, niestety sesja męczy i nie mam czasu na pisanie. Niby tylko dwa egzaminy, a nauki jest bardzo, bardzo dużo.
Na ten temat pisałam już tutaj, a teraz przechodzę do dalszej części:






Zaczynając studia zaraz po LO lub Technikum można się czuć bardzo przestraszonym, skołowanym i zagubionym.


Przyczyny powodujące zagubienie:
  • Często na studia opuszczamy Nasze rodzinne gniazdko i udajemy się w daleką podróż do innego nieznanego miasta. Właśnie taka zmiana otoczenia, może nas bardzo stresować. Nie wiemy jak się w tym mieście poruszać, nie znamy topografii miasta i często na początku, gdy nie mamy znajomych, którzy poszli na studia właśnie tam gdzie my --> poruszamy się jak dzieci we mgle.


  • Tęsknimy za domkiem, rodzicami, rodzinką i znajomymi. Zaczynami dopiero wtedy doceniać jak to było fajnie w domu przy mamusi :p O nic się nie musieliśmy martwić.. A teraz na głowie i porządek w mieszkaniu, i jakieś "papu" dodatkowo trzeba  pranie zrobić i jeszcze się ogarnąć z wydatkami na miesiąc. Na początku takie samodzielne życie może być bardzo ciężkie.


  • Gdy zaczną się studia pojawia się nowe problem z odnalezieniem sal wykładowych, ćwiczeniowych lub ze znalezieniem dojazdu do różnych katedr (w przypadku, gdy są w różnych miejscach miasta). Czasami, takie pierwsze zajęcia w  innym miejscu urastają do rangi wyprawy na księżyc.


  • Następny uczelniany problem po LO to ogarnięcie co oznacza dane pojęcie lub do czego służy: 
-kolokwium, 
-seminarium,
-indeks
-karta egzaminacyjna
-Co to są wpisy do indeksu i jak je zbierać?
- Na co trzeba chodzić, a na co niekoniecznie?
-Co to jest i jak wygląda sesja egzaminacyjna?
-Co robi starosta roku i czy warto nim być?
-Do kogo mówić profesor, do kogo magister, a do kogo doktor?
-Czym się różnią wykład, ćwiczenia, laboratoria, seminaria?

  • Pojawiają się też problemy jak się uczyć, z czego, ile, na co? Nie mamy już wszystkiego ładnie podanego na tacy tylko sami musimy sobie poradzić z tym problemem. Co może być na początku trochę dołujące.


  • Nie mogę też nie wspomnieć o tym, że bardzo się stresujemy tym jacy ludzie będą w Naszej Grupie. Czy się z nimi polubimy, dogadamy i czy nie będzie to grupa smutasów, którzy ciągle się uczą.


  • A na koniec, co by nie było za wesoło mogą Nas dopaść wątpliwości i problemy egzystencjalne: czy sobie poradzimy z nauką, czy kierunek, który wybraliśmy jest odpowiedni  itd.


Podsumowując początek studiów stawia przed nami bardzo duże wymagania oraz wiele znaków zapytania, które pomalutku w czasie trwania pierwszego semestru się  wyjaśniają i weryfikują.




Aby nie było tak źle na początku warto się wcześniej zapoznać z planem miasta, obadać gdzie będą się odbywały zajęcia i jakie to będą przedmioty. Popytać starszych znajomych, którzy studiują jak to wygląda. A potem obowiązkowo złapać kogoś ze starszego rocznika (najlepiej o rok tzn gdy jesteśmy na 1 roku to kogoś z kto jest na 2-gim) i zapytać go co warto wiedzieć o uczelni i zadać trapiące Nas pytania.


Oczywiście nie wszyscy się boją i są przestraszeni, można taki początek studiów potraktować jak wyzwanie i przygodę mając z tego wiele radości i samozadowolenia.






















Teraz kolej na sytuację gdy minie trochę czasu i zdążymy się obyć w nowej rzeczywistości:


Początek może być trudny, ale jak już się zadomowimy na wybranym kierunku to: "hulaj dusza piekła nie ma". Jesteśmy pewni siebie, zadowoleni i czujemy się bardzo dobrze.


Co się zmienia?:
  • Poruszanie się w Naszym mieście już nie sprawia nam kłopotów.
  • Do domu wracamy coraz rzadziej (z wielu różnych powodów).
  • Doskonale się orientujemy w jakich miejscach są zajęcia i jest to dla nas "chleb powszedni". 
  • Słowa "Ci, co zaliczyli kolosa niech przyniosą indeksy, bo profesor, który prowadzi seminaria chce nam dać wpis przed sesją" będą jasne i oczywiste.
  • Opracowaliśmy sposób w jaki się uczymy i system studiów nie ma przed Nami tajemnic.
  • Z grupą nawiązaliśmy bliższe znajomości i znalazło się kilku super-ziomków.
  • Niestety problemy egzystencjalne się nadal pojawiają, ale dotyczą już całkiem innych rzeczy.






Studia stają się bardzo dobrą zabawą, robimy to co Nas interesuje, oczywiście czasem zdarzą się przedmioty całkowicie niepotrzebne do przyszłego zawodu (np biofizyka na stomatologii), ale trzeba z tym powalczyć i iść dalej.


Warto, też wspomnieć jak dają duże poczucie wolności i odpowiedzialności za siebie. Dobrze przeżyte studia są świetnym okresem w życiu i potrafią doskonale przygotować do świadomej dorosłości






Pozdrawiam,
Cari

niedziela, 5 lutego 2012

Miesiąc styczeń- czas do życzeń.

W miesiącu styczniu (trochę egoistycznie) życzyłam sobie, żebym mi tak dalej dobrze szło z pielęgnacją włosów jak przez wcześniejsze 4 miesiące.
W tym poście chciałabym zrobić małe 4-miesięczne porównanie..




 Zapraszam na porównanie
(gdy klikniecie na zdjęcie będziecie mogły zobaczyć bardziej powiększone):






















A tutaj kilka zdjęć ze stycznia, nie robionych z przeznaczeniem do porównania, które pozwalają bardziej zobaczyć rzeczywisty stan włosów w tym miesiącu.




































Na koniec jeszcze porównanie włosów po 4 miesiącach pielęgnacji.














Następne porównanie będzie już bardziej aktualne,zobaczycie włosy z lutego 2012 czyli z obecnego miesiąca i nareszcie będziemy na bieżąco :)






Zapraszam na zdjęcia z następnego okresu zmian:  styczeń/luty)
Zobacz historię pielęgnacji od początku klikając -> tu! 






Pozdrawiam,
Cari


Ps. Zdjęcia pochodzą z prywatnego aparatu. Zostały zrobione przez bliskie mi osoby.



sobota, 4 lutego 2012

W grudniu po południu!


Jak pisałam w tytule zdjęcia robiłam po południu, lecz rankiem tego dnia, czyli 10 grudnia miało miejsce Całkowite Zaćmienie Księżyca widoczne w Polsce przy wschodzie Srebrzystego Globu.
Zjawisko to, w pełnej krasie, mogli obserwować tylko mieszkańcy Azji, Australii, Alaski oraz wysp na Pacyfiku, my mogliśmy oglądać tylko drugą część, jak tarcza naszego naturalnego satelity wyłaniała się z cienia Ziemi.





Po tej ciekawostce astronomicznej naszedł czas na następne zdjęcia porównujące stan mojego owłosienia na głowie po miesięcznych staraniach.

Mówiąc ogólnie w czasie ostatniego miesiąca delikatnie podcięłam włosy. 
Zrobiła to moja współlokatorka, bo jak to wiadomo strach iść do fryzjera. Pewnie gdyby mistrz nożyczek zobaczył moje rozdwojone końcówki pofolgowałby sobie nieźle: ścinając mi z 7 cm. Nieee....

Czy na zdjęciach widać, że podcięłam? 
Hm... Chyba nie bardzo jednak da się zauważyć, że są bardziej równiej długości... i nie widać już tak bardzo, że kosmyki po prawej są dłuższe. (Kiedyś sama próbowałam podcinać :p Jednak średnio wyszło.)


Grudzień/Styczeń

Oto zdjęcia (pierwsze z 10.12.11, a drugie z 14.01.12)










Zapraszam na zdjęcia z następnego okresu zmian: Styczeń- porównanie
Zobacz historię pielęgnacji od początku klikając -> tu! 






Pozdrawiam,
Cari


Ps. Zdjęcia pochodzą z prywatnego aparatu. Zostały zrobione przez bliskie mi osoby.



piątek, 3 lutego 2012

Wizyta u stomatologa :)

Po oglądnięciu tego skeczu nie mogę się powstrzymać przed dodaniem go na bloga, abyście mogli go również zobaczyć.



 Kabaret SMILE - Wizyta u dentysty

Bardzo mi przypadł do gustu i oglądałam go chyba z 5 razy przed dodaniem:
-Podoba mi się gra aktorska mężczyzny, który ma rolę pacjenta, jest przezabawny.
-Świetny jest podkład muzyczny i dźwięki.
-Lubie wypowiedzi pacjenta i twarz Pana Zbyszka.


Ulubione teksty:

"To dobrze przyszłem"
"Chyba Ci się opryszczka robi"
"Proszę odchylić szyję!"
"...powiedziałem mu, żeby jadł drugą stroną"

Miłego oglądania:
A tutaj link do tego filmiku na You Tube jeśli nie będzie działał z bloga lub gdy chcecie w lepszej jakości chcecie w lepszej jakości --> link


Wam, też się spodobał czy macie inne odczucia?





Pozdrawiam,
Cari

czwartek, 2 lutego 2012

Czy na studiach jest tak źle? Wcale nie!


Jak jest na studiach? Jak jest na kierunku stomatologia?
To są pytania, które stawiam sobie teraz na piedestale obserwuje uważnie, aby znaleźć jak najbardziej trafną odpowiedź i słowa, które wyrażą to co pojawia się w mojej głowie.
.




Zacznę od tego, że aby dobrze zrozumieć jak jest na kierunku stomatologia trzeba być najpierw na studiach na jakimś Uniwersytecie/Akademii/Szkole Wyższej, a jak wiemy droga jest kręta i usłana sprawdzianami, kartkówkami oraz różnymi wymyślnymi sposobami sprawdzania naszej wiedzy. Zaczynamy:


SCHEMAT    EDUKACYJNY:


Przedszkole
Szkoła Podstawowa
(Sprawdzian po szkole podstawowej)
Za moich czasów na 40 pkt
Gimnazjum
(Test gimnazjalny)
Ja miałam tylko dwa testy humanistyczny i ścisły w sumie na 100 pkt
Teraz już jest całkiem inaczej!
Tutaj sprawa się komplikuje, bo pojawiają się różnie możliwości.
Liceum (Matura)
Technikum (Matura i Egzamin Zawodowy)
Szkoła Zawodowa (Egzamin zawodowy)
Pomijając inne ścieżki edukacyjne, 
gdy mamy Maturę możemy iść studiować.
STUDIA
(różne kierunki)


W zależności od tego, na jakim jesteście etapie tej drogi- to tak trudno Wam będzie zrozumieć o co chodzi z tymi studiami.



Jakie mamy możliwości: 
  • Jeśli jesteś dorosły to wszystko łatwo zrozumiesz, bo już zdążyłeś poznać życie.
  • Jeśli jesteś na studiach albo je skończyłeś, to wiesz na czym polega ten system i nie jest to dla Ciebie niczym dziwnym i niepojętym.
  •  Jeśli jesteś w liceum/technikum, to mniej więcej zaczynasz kojarzyć o co biega. Wszyscy Cie straszą matura i mówią jak to będziesz miał: super/beznadziejnie/trudno/ciekawie (do wyboru) jak pójdziesz na studia.
  • Jeśli jesteś w gimnazjum to studia są trochę zasłonięte tajemniczą kurtyna, bardziej myślisz o tym co robić po egzaminie gimnazjalnym niż o studiowaniu (choć jeśli ktoś wie co chce robić tzn. studiować to zapewne już w gimnazjum trochę się na tym zastanawia, ale trudno mu sobie wyobrazić na czym ten system polega)
  • Jeśli ktoś jest w szkole podstawowej to chyba wcale nie myśli o studiach. Ja nie myślałam. Chyba sobie nawet za bardzo nie zdawałam z tego sprawy co znaczy studiować.

Pisałam to ze swojej strony i według moich odczuć osobistych.
Nie chcę urazić żadnego gimnazjalisty i ucznia szkoły podstawowej, który o studiowaniu może wiedzieć już bardzo dużo (Internet jest ogromnym źródłem wiedzy, a za mojej podstawówkowości nie był jeszcze tak rozpowszechniony jak teraz).




Ja przedstawię Wam obraz studiów widziany oczami 2 różnych osób:
-dziewczynki, która kończy LO i zaczyna pierwszy rok studiów
-niewiasty, która zadomowiła się już na kierunku stomatologia



 




Ciąg dalszy rozkminy możecie zobaczyć tutaj!


Pozdrawiam,
Cari
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...